szanowna dr. Jean Ayres za skomplikowanie mi życia:) To oczywiście żart. Raczej dzięki Pani Doktor za pochylenie się nad tematem. Terapia SI w pierwszym momencie wyglądała dla mnie jak "zabawa mianowana naukowo". Zojek się bujała, chodziła po bieżni, huśtała w hamaku, rolowała w beczce, naleśnikowała w kocu (wiecie jak się składa naleśnika? no...to tak samo). Mało to było poważne więc wgryzłam się w temat. Bo skoro Mała Zi nie potrzebuje już rehabilitacji strikte ruchowych to po co jej SI? Mamy przecież skupic się na pracy nad mową czynną... A tu się okazało, że jedno z drugim bardzo się łączy bowiem "przez zabawę przyjemną i interesującą dla dziecka dokonuje się integracja bodźców zmysłowych oraz doświadczeń płynących do ośrodkowego układu nerwowego, co pozwala na lepszą organizację działań."
I kto by pomyślał, że zabawa ma tak istotne znaczenie.
Pamiętajcie, że SI nie uczy / nie poprawia jakiejś wybranej umiejętności, poprostu za jej pomocą usprawnia pracę systemów sensorycznych i procesów układu nerwowego (mała i duża motoryka, koordynacja wzrokowo-ruchowa), które są podstawą do rozwoju tych umiejętności. SI to forma uporządkowywania zabałaganionego w dziecku systemu odczuwania, rozumienia czy adaptowania informacji, które dostarczają zmysły płynących z otoczenia lub obserwacji własnego organizmu.
Bardzo fajnie i zrozumiale a do tego kompleksowo w mojej skromniej ocenie o integracji sensorycznej piszą TUTAJ.
Bardzo fajne "domowe" ćwiczenia z zakresu SI można znaleźć na tych stronach: dziecisawazne.pl, fundacjaokno.pl, pracowniasi.pl - filmy.
Bardzo dobre zajęcia z SI oferują http://www.centrum-terapii.pl.
Dobre opinie od znajomych mam też o Brombie z Żoliborza, mokotowskiej Sensorii, białołęckiej Konwaliowej, jednak wiele placówek z WWR czy ORD mają zajęcia z SI w swoich programach. Zoja uczęszczała wcześniej na SI i w Legionowie i na Krasińskiego. Sama się zamierzam wybrać na "przegląd" łomiankowskiej Trampoliny, w najbliższym czasie. Dam znac jak to widzę:). Warto jednak pamiętać, że terapia SI to coś co możemy zrobić sami w domu. Miska z ciastem do wygniecienia. Jajko do roztrzepania aby w nim obtoczyc ktolet. Koc do rolowania dziecka. Plac zabaw pod blokiem. Piaskownica. Nie przesadzajmy z "terapiami", które sami jesteśmy w stanie na pewnym poziomie po prowadzic. A to wszystko w ramach rodzinnej zabawy...:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz