poniedziałek, 1 stycznia 2018

Z całego serca

Wchodzę na siepomaga.pl. 

Zawsze będzie Ktoś komu pomoc jest niezbędna. Ratujemy życie, wzrok, słuch, dajemy każdy kolejny dzień...... W przypadku mojej córki nie jest to jednoznaczne ratowanie przez duże R. Cztery lata i sześc miesięcy temu czuwały nade mną dobre anioły. Operacja dziurawego jak durszlak serducha udała się w jej trzecim miesiącu życia. Potem było już tylko zwykłe "ratowanie". Codziennośc składająca się z niekończącego się ciągu rehabilitacji wszelakiej, częstszych wizyt kontrolnych u całej "gamy" lekarzy specjalistów. Tylko, w sumie tyle... Zdaję sobie sprawę, że największe szanse na uwagę mają ci chorzy, którym potrzebna jest konkretna, szybka pomoc. To oczywiste, sama wpłacam na operacje, leki to co chroni przed kalectwem i śmiercią. Wiem, co czują ich rodziny, pamiętam te pierwsze trzy miesiące życia mojej córki.

Gorzej dla Zojki, że z powodu swojej niepełnosprawności potrzebuje wsparcia przez całe życie. No i ta kwestia, która bardzo mnie boli. To o czym pisałam na Zojkowym Blogu: "Czasem mam wrażenie, że lepiej postrzegany jest człowiek z niepełnosprawnością ruchową lub sensoryczną niż intelektualną. Gdy napotykam się na wyjaśnienia czym jest autyzm i dostaje koktail skrótów w typie "Oglądałeś Rain Mena - to takie właśnie zamknięty geniusz" to mnie serce pęka. Zozo to w tej koncepcji wyjaśniania świata tylko "pocieszny Down, który jest miły dla wszystkich". "  Wg. raportu dotyczącego "dobrej woli pomagania" to największe szanse mają ładniejsze dzieci niż te niepełnosprawne intelektualnie. Czy to znaczy, że zdjęcie mojej córki skośnookiej córki przegra ze zdjęciem dziecka, o pięknych oczach? Po co więc daje zdjęcie, gdzie Zojka się dodatkowo uśmiecha i bawi? Przecież nie będzie nikt skory by pomóc skoro się uśmiecha to nie jest źle...


Bo nie jest. Nie jest źle. Nigdy nie było. Bo ja nigdy się nie poddaję. Zaratustra powiedział: „Przyszłość należy do lwów, które umieją się śmiać”. Uśmiechałam się do Zojki nawet, gdy leżała podłączona do kilku rurek na SOR. Uśmiechałam się i ona się uśmiecha. Ma boski uśmiech. Nie nieśmiały. To uśmiech pełną gębą pełen życzenia dobrych dni. Kiedyś Ktoś podrzucił mi myśl Regana, o tym że każdemu nie pomożemy ale każdy z nas może pomóc komuś. Proste. Właściwie tak. Pomaganie jest prostsze niż proszenie o pomoc. Zwłaszcza u lwów... proszenie ujawnia  nasze słabości, bowiem skoro proszę to znaczy, że sobie nie radzę. A do tego jest mi wstyd. Wstyd, że proszę gdy są Inni Bardziej Potrzebujący. Wstyd, że nie umiem sama zagwarantowac Wszystkiego Co Potrzeba. 


Otrzymałam, na szczęście nie zbyt dużo, krytyki. Skoro zdecydowałam się wychowywac chore dziecko to jak mogę teraz prosic?  Skoro proszę o dofinansowanie rehabilitacji to czemu pozwalam sobie na kawę w kawiarni? Na szczęście jest niesamowita satysfakcja z  pracy sztabu terapeutów i mój udział w niej. Daje mi to siłę do każdego kolejnego dnia. Zespół Downa nie jest chorobą. Rehabilitacje czynią drobne cuda. Wystarczy spojrzec na "zachód". Tam, młodzi ludzie z Zespołem Downa pracują, zdarza się, coraz częściej, że studiują. Realizują marzenia sportowe i artystyczne. Trudniej im ale łatwiej bo od dziecka są rehabilitowani w każdą możliwą "stronę". A wygląd...cóż... Kwestia gustu. Jest już pierwsza modelka z Downem, pierwsza uczestniczka konkursu piękności w Minnesocie, również z Downem. Jest pierwsza osoba z Downem na okładce Vogue'a w tym wypadku to 3 letni syn byłej amerykańskiej modelki, którego mama pokutnego worka nie włożyła, ojciec nie ma depresji i alkoholizmu. Nikt się nie wstydzi. Bo nie ma czego. Bo jak mawiała pani Hepburn: "Lepiej, żebyś był tym jedynym w swetrze pośród garniturów, a nie jedynym w garniturze wśród koszul i swetrów." 

Zojka to dziewczynka której codziennością jest rehabilitacja. To wokół niej i wokół jak najlepszego przygotowania do samodzielnego funkcjonowania w społeczeństwie kręci się całe Zojkowe życie. Terapie mające na celu poprawienie komunikacji, koordynacji psycho-ruchowej, rozwoju psychicznego, wspierania rozwoju mowy. Dzień po dniu.


Moje życie zaczyna się od słów..Dawn-o, dawn-o temu.

i proszę z całego serca o dofinansowanie na rehabilitacje Zojki. Przed nami w przyszłym roku możliwa mikropolaryzacja mózgu, jeśli uzbieramy 4 000 zł. Zajęcia logopedyczne, które pomogą Zojce w komunikacji ze światem zewnętrznym, miesięczny koszt 400 zł. Turnus rehabilitacyjny, wielospecjalistyczny, dedykowany osobom z Zespołem Downa, o ile będziemy miec "wolne" 7 000 zł, na naszym subkoncie Fundacji "Zdąrzyc z pomocą".

środa, 27 grudnia 2017

Gdzie one są

Gdzie one są? W Polsce żyje ok.60 tys osób z ZD. Z innymi dysfunkcjami i niepełnosprawnościami intelektualnymi też niemało. Nie spotykam ich codziennie. Gdzie są? Słoneczne dzieci, jak o nich mówią w Rosji. Czy chodzą z mamami na zajęcia baletowe?  Z tatusiami do ZOO? Z dziadkami na przedstawienia w Domu Kultury ? Z rodzeństwem na basen? 

Zamykają się w 4 ścianach? Na terapiach? W gabinetach logopedów czy fizykoterapeutów? W poczekalniach przychodni gastrologicznych czy kardiologicznych? Na mikołajkowych imprezach w Fundacjach i Stowarzyszeniach?

Nie wiem, gdzie są. Jak ktoś ma wiedziec czy chce urodzic dziecko z ZD skoro nie widzi jak zwyczajnie żyje, gdy już pokona się lub jak pokona się przeciwności. Gdy jestem z Zozo na zakupach, w muzeum, w piaskownicy...czuję się w obowiązku sprawowac większą pieczę nad nią. Bo Inni mogą nie zrozumiec czemu nie mówi w ich języku. Dlaczego robi coś tak a nie inaczej. Nie widzę aby inne mamy zrywały się jak forpoczta i tłumacz...a ja tak. Brakuje mi masy krytycznej Downów. Tak by wpuścic 5 dzieci zwykłych do 20 niepełnosprawnych. To byłaby ciekawa rozmowa. To była by integracja i nauka tolerancji. Zmienic proporcje. Nie "na 25 dzieci w grupie przedszkolnej 5 może miec różne dysfunkcje" tylko 5 może byc zwykła do bólu. Rozwinięta poprawnie. A może i wybitnie. 

Może inni rodzice się wstydzą, wolą obracac się w okreslonej grupie podobnych. Nie chcą czuc się Inni. Szeptów. Spojrzeń z ukosa. Przyklejonego uśmiechu na krzywo. A może to tylko w ich głowach. Naszych głowach. Może nie trzeba tworzyc gett niepełnosprawności. Może nie trzeba rezygnowac z bycia razem we wspólnej przestrzeni publicznej i wchodzenia w interakcje społeczne. 

A gdyby nie zwracac uwagi na stereotypy w głowach Innych i Własnej. Tych zwyklych rodziców i tych co mają latorośc z dodatkowym chromosomem. Może nie chowac się po katach. W 4 ścianach. Wyjśc...Masą krytyczną... Pójśc pod Sejm. Powiedziec to MY! Czy iecie ile nas kosztowało urodzic, wychowac, wykształcic TE DZIECI. W których obronie kłócicie się partyjnie, medialnie i moralnie. Wyjdzcie do nas i powiedzcie JAK chcecie nam pomóc. A jeśli nie wiecie to przyjdzcie My wam to chętnie powiemy. Wtedy może Ci, którzy się boją urodzic, miec, byc rodzicem z Downem...wtedy może , gdy zobaczą normalnośc to ta normalnosc trudna, żmudna ale normalna pozwoli im NIE PODJĄC decyzji, którą tak chcecie im zabrac.

niedziela, 24 grudnia 2017

Zimowy post

Płatek śniegu to znak PRAWDZIWEJ zimy. Zimy idealnej, bajkowej. Obietnica narciarskiego szaleństwa. Wspomnienie dziecinnych zabaw: obrzucanie kulkami, lepienie bałwana, robienie anioła.

Płatek śniegu. Ulotny, wyjątkowy, zjawiskowy.


Im bardziej pada śnieg,Bim – bom

Im bardziej prószy śnieg,Bim – bom

Tym bardziej sypie śnieg, Bim – bom

Jak biały puch z poduszki.


Pamiętacie tę przyśpiewkę Kubusia Puchatka?


Najpiękniejsze płatki widziałam w Gliczarowie. W tej jednej z najwyżej położonych miejscowości w polskich górach, z nieba sypał się olśniewający puch. Czyste piękno płatka śniegu oddane do podziwiania, niezauważone. Doskonałość bez sensu?

Gdzieś wysoko w chmurach zamrożona para wodna objawia się w sześciokątnych symetrycznych cudeńkach. Tak różnorodnych, że podobno nigdy się nie powielających. Wymyślone przez temperaturę, wycinane przez wilgotność powietrza, ukształtowane przez ciśnienie atmosferyczne a może ..... dla małych aniołków robią wycinanki w niebie?

Oglądam siadające mi na dłoni kolejne postaci coraz to bardziej skomplikowanych "gwiazdek". Ich indywidualizm to podobno wynik niezamierzonego działania a nie masowej produkcji. Takie hand made przypadku. Płatki śniegu są właściwie sumą błędów i nieregularności. Coś jak nasze życie.

Wiem, że są korki. Ziąb na ulicy. Autobusy zatłoczone. Zmrok zaczyna zapadać szybciej niż jeden uśmiech ale proszę zatrzymajcie się. Na chwilę. Zastanówcie nad czymś zupełnie nie potrzebnym. Na przykład : Ile śnieżynek mieści się w kilogramie? Nie do obliczenia? Ja już wiem, milion.


A wiecie, że na Syberii potrafią padać płatki nawet 30 centymetrowej średnicy?

Albo, że na ziemię docierają dopiero gdy wiatr podrze je na strzępy?


Stałam więc w Gliczarowie, na jednej drodze z Dunajca do Bukowiny. Najwyżej jak się dało. Najbliżej nieba jak mogłam sobie wyobrazić. Odtwarzałam w myśli, przeczytany fragment o śniegu Orhana Pamuka :
I jak we śnie płatki śniegu wciąż padały, bezszelestnie, a mężczyzna siedzący przy oknie, zapatrzony w ich baśniowe kształty, poczuł oczyszczającą moc niewinności, ulgę i wolność, których szukał od lat.

Czasem wystarczy zatrzymać się na kilka chwil by oczyścić duszę i olśnić umysł na długi czas.

czwartek, 21 grudnia 2017

A jak AMSA

Na naszych inhalacjach w Instytucie Słuchu na Mochnackiego stosowany jest oryginalny francuski inhalator AMSA. Inhalator wytwarzający wibroaerozol z  lekiem, który dodatkowo podawany jest z cykliczną falą ciśnienia. Ciśnienie to pozwala dotrzeć lekom do zatok przynosowych oraz przez trąbkę Eustachiusza  do ucha środkowego. 
Najgorsza opcja to wibroaerozol z dodatkowym nadciśnieniem. Mamy bowiem zastosowac kontrolowane, chwilowe nadciśnienie w momencie przełykania ...i tu są schody bo ZOZO nie CHCE.... Tłumaczę mojej kochanej córeczce, że to bezinwazyjne leczenie dysfunkcji trąbek słuchowych. Niestety ona zupełnie nie chce tego zaakceptowac....
 Penetracja wibroaerozolu z nadciśnieniem jest ok. 100 razy lepsza niż aerozolu wytwarzanymi zwykłymi metodami. No ale Zojka nie ma najmniejszej ochoty na lepszą lub gorszą absorbcję leku... Ech....Metoda siłowa zawiodła, argumenty się skończyły, przekupywanie słodyczami również...Zostało jedynie...POPROSIC GRZECZNIE BY USIADŁA I ....EFEKT POWYŻEJ....BEZ KOMENTARZA...