Sen z oczu spędza mi wiele spraw, na tyle dużo, że ze zmęczenia przesypiam kilka godzin nocą...
Jedną z nich jest "mowa". Mała Zi, nie mówi w sposób ogólnie zrozumiały. Używa jednak nazw w odniesieniu do określonych przedmiotów, czynności czy zwierząt. W tym ostatnim przypadku najczęściej jest to wydawany "paszczą" odgłos danego zwierzątka. Ostatnio opanowała je również w języku angielskim. Logopedzi mówią, że z uwagi na opóźniony rozwój muszę poczekac na efekty. Ja jednak mam wrażenie, że nie do końca zdefiniowany jest realny powód takiego a nie innego rozwoju tej funkcji w przypadku mojej latorośli.
Przeczesałam Internet i kilka książek w temacie rozwoju mowy. Wiem, że powinnam zając się tym tematem wcześniej. Lekarka prowadząca z Pilickiej kazała skupic się na chodzeniu a nie na komunikacji, gdy Zi miała rok. Wtedy myślałam, że to logiczne, teraz wiem, nie..nie ... teraz mam przeświadczenie, że to było błędne założenie. Nikt z nas nie opanowuje umiejętności po kolei i "liniowo". Dlaczego miałoby to dotyczyc dzieci z ZD?
Przygotowanie do komunikacji (nauka mowy i w późniejszym etapie czytania) są tak samo ważne jak rehabilitacja ruchowa. Masaż metodą Castillo-Moralesa powinnam była wprowadzic już od pierwszych dni po operacji serca, maksymalnie w kolejnym miesiącu. Podobnie z zajęciami logopedycznymi. Temat "zawaliłam" na całej linii. Na szczęście od razu "wskoczyliśmy" w metodę krakowską i dzięki niej Zi "ruszyła" z mową. Teraz mamy zajęcia logopedyczne ok.3 godzin w tygodniu i nie uważam aby to było za dużo. Nie chodzi zresztą o to co ja uważam ale co uważa Zi. Ona uwielbia się uczyc...niestety nie ze mną. Nikogo z domowników nie traktuje "poważnie" w tym temacie. I to jest aktualnie mój największy problem. Bardzo chciałabym z nią pocwiczyc np. w weekendy, bawiąc się. W tym momencie wspomagam się nie akceptowalnymi przez terapeutów mediami: telewizją i internetem. W przypadku tego drugiego zwłaszcza, ściągnięcie gier logopedycznych, piosenek, filmików dedykowanym cwiczeniom mowy, dla mnie jest wybawieniem. Cokolwiek by na to nie powiedzieli terapeuci.
Nie ma dnia abym się nie złapała jaką jestem niedomyślną mamą. Chyba sobie wytatuuję na przedramieniu "więcej słuchaj a usłyszysz". Mała Zi bowiem bardzo stara się mi pomóc w tej naszej komunikacji. Niestety to ja za nią nie nadążam... Żenująca matka...
W większości zgadzam się z informacjami zawartymi w tych pięciu artykułach poświęconych tematowi, dlaczego dziecko z ZD może nie mówic. Oto one:
Ponieważ Mała Zi do mówienia się "zabrała" zostaje mi jedynie uporządkowac to co robimy w domu. Czy nie jest za późno na metodę DOMANA? Sądzę, że nie. Jak jest zobaczymy pracując w domu. Czas na opracowywanie strategii może wydawac się zbyt późny ale w takim wypadku nigdy nie jest za późno. Właśnie przeczesuję Internet w poszukiwaniu dobrych materiałów. Trzymac kciuki bardzo proszę:)
Polecam bardzo fajne cwiczenia jakie dostaliśmy w Amicusie, ponieważ są one na stronie Zdąrzyc z Pomocą to podam link a nie będę ich tu cytowac. -
LINK DO CWICZEŃ.